dziewczyna-programisty blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2009

15.

8 komentarzy

Onetowi dziękujemy za ponowne zalinkowanie i nagły wzrost popularności (czułam się prawie jak Paris Hilton). Chciałam tylko zdementować, że życie z Programistą wcale nie jest takie ciężkie, jak to się może wydawać.

Telewizja ponownie ma wpływ na nasze (po)życie. Oglądając jeden z głupawych seriali, w którym bohaterka ma swojego cichego wielbiciela, zbiera mi się na przemyślenia dotyczące zazdrości Programisty względem swojej kobiety.

- A Ty co byś zrobił, jakbym miała cichego wielbiciela?
- Zastosowałbym tajne chwyty krav magi.

Szkoda, że nie sprecyzował wobec kogo.

W leniwy, niedzielny poranek leżymy w łóżku. Programista dość intensywnie mi się przygląda, więc liczę, że za chwilę padną komplementy co do mojej bezkonkurencyjnej urody i wdzięku. Przeliczyłam się.

- O, Twoje ucho ma kształt całki!

Każda chwila jest dobra, by dowiedzieć się o sobie czegoś nowego.

Ta sama niedziela, tym razem spacer. Siedzimy na ławce przytuleni, słonko świeci, sielanka prawie jak u Karpińskiego. Atmosfera zdecydowanie sprzyjająca romantycznym przemyśleniom. Pytam więc Programistę o czym tak rozmyśla.

- Zastanawiam się, czemu mi coś w demie nie działa…

Na swój sposób romantyczne, czyż nie?

W związku z ostatnimi doniesieniami o potencjalnej pandemii świńskiej grypy zaczęłam już panikować i powoli dorabiam się małej psychozy. Najchętniej zamknęłabym siebie i całą rodzinę w bunkrze kilometr pod ziemią, z zapasami wody i jedzenia na najbliższe 3 lata. Oczywiście Programista kompletnie mnie nie rozumie i gdy ja opowiadam mu swoich problemach, on pokazuje czym jest Prawdziwy Problem.

- Świetnie, ta świńska grypa jest już w Hiszpanii.
- Ja pierdolę! Last.fm płatne!

Ja martwię się widmem zbliżającej się apokalipsy, a on 3$ na miesiąc.

14.

14 komentarzy

Oglądamy w tv pewien program, kryptoreklamy nie będzie. Dokładniej, ja oglądam, a Programista przysłuchuje się, jedząc obiad. W Programie pada nagle kwestia: „Pomimo tego, że życie Piotra zawaliło się w ciągu jednego dnia…”. Dalej nie usłyszałam, bo Programista musiał sobie skomentować:

- To tak jak moje, kiedy okazało się, że na nowo muszę pisać silnik do dema…

Różni ludzie, różne tragedie.

Jako żona mężowi (w domyśle) i jedyna kobieta w domu, nie licząc niedojrzałej jeszcze płciowo kocicy, zdarza mi się czasem robić obiad. Wysyłam więc do Programisty smsowe zapytanie, co by najchętniej na ten obiad sobie zjadł.

- Ciebie! A na deser frytki.

Jestem lepsza niż frytki, chyba powinnam się cieszyć.

Leniwym popołudniem czytam gazetę. Moją uwagę przykuwa historia pana, który wpadł w pułapkę kredytów udzielanych bez sprawdzania zdolności kredytowej, a co więcej, do których nie jest konieczna zgoda współmałżonka. Z ciekawości pytam Programistę czy on wziąłby kiedyś taki kredyt.

- Nie, bo wyrwałabyś mi jajka i rzuciła kotom na śniadanie.

Ma się tę siłę perswazji.

A na koniec część słownika programistyczno – ludzkiego, czyli jak przełożyć kwestię z mojego polskiego na język Programisty.

- Może byśmy sobie tu przycupnęli?
- No, możemy się jebnąć.

13.

5 komentarzy

Wielkopiątkowym popołudniem, zamiast przykładnie się umartwiać, gramy z Programistą w Scrabble. Nie chwaląc się, wygrywam z dość znaczną przewagą punktową. Wieczorem, spożywając wspólnie kolację, temat scrabblowej przegranej powraca.

- Widzisz, nawet w Scrabble dzisiaj przegrałaś…
- Ja? Że niby jak?
- Psychicznie, moja droga… psychicznie.

Typowy mężczyzna, ciężko znosi porażki.

Przypadkowo oblałam Programistę jogurtem. I nie ma tu żadnych podtekstów erotycznych, bo oblałam jego koszulkę, w którą był odziany. Rzecz miała miejsce w jego pokoju, w związku z czym dostałam nauczkę, tak po programistycznemu:

- Masz bana na mój pokój!

Wyjątkowo pewien wieczór spędziliśmy wspólnie w pizzerii. W menu nie tylko pizze, ale też inne smaczne dania. Czytam więc Programiście co ciekawego widnieje w ofercie.

- O, zapiekanka z bakłażana.
- To takie mięso jest?
- …
- Czy warzywo?
- Warzywo raczej.
- Bo mi się pomyliło z takim ptakiem noo… do koguta podobnym.
- To bażant jest.

Ptak, warzywo, co w końcu za różnica.


  • RSS