dziewczyna-programisty blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2009

19.

5 komentarzy

Posiadanie dwóch kotów to mniej więcej to samo, co posiadanie małego dziecka. Całkowicie przespana noc jest czymś wyjątkowym, bo kociaste biegają po czym popadnie, zrzucają co popadnie, dodatkowo wyją i dom wygląda jak po przejściu tornada o sile F3. Oczywiście koty budzą tylko mnie, Programista posiadał koty będąc już dziecięciem niesłusznego wzrostu i takie atrakcje nie przerywają jego fazy REM.

- Te koty są niemożliwe, nie wytrzymam z nimi.
- A Ty wiesz, co by się bez nich stało, co byś zrobiła? Ja Ci powiem!
- No?
- Byś się opętała !!!

Optowałabym raczej za „byś się wyspała”.

Na naszej lodówce widnieje naklejka, dołączona kiedyś do opakowania plastrów. Są na niej podane telefony alarmowe typu pogotowie etc., których Programista do tej pory zapamiętać nie może, jest także miejsce do wpisania tzw. telefonu do przyjaciela. Do tej pory nikt się tym nie zajął i miejsce było puste, ale nagle Programista postanowił się nim zainteresować.

- Chodź zobacz, co wpisałem w nasz telefon do przyjaciela!
- No co?
- 666 !

A teraz coś z cyklu: czego nie wiesz o swoim facecie po roku wspólnego mieszkania.
Jem sobie spokojnie śniadanie w towarzystwie mojego laptopa, kiedy niespodziewanie nawiedza mnie na gg będący w pracy Programista. Między jednym gryzem kanapki a drugim wystukuję, o czym chciałby nagle ze mną porozmawiać. Chwilę potem wiem, że czasem nie należy zadawać zbyt wielu pytań.

- Dziś w nocy przebudziłem się i zobaczyłem, że przez sen narkotyzuję się Twoją pachą.

I wtedy odechciało mi się jeść.

18.

9 komentarzy

Programista wychodzi do pracy. A jego wyjście do pracy jest równoznaczne z tym, że wszyscy inni (czyli ja) też muszą już wstać i podzielać programistyczne męki. Budzi mnie więc, z jękiem przecieram oczy, ale coś mi nie pasuje.

- Dlaczego tu tak pachnie wiśniami?
- Może to znak, że za chwilę będziesz miała jakiś atak i pojawią Ci się stygmaty?

Kładziemy się spać. Tzn. Programista już dawno, ja po rozwiązaniu co-wieczornej dawki sudoku toruję sobie drogę w łóżku między męskimi nogami. Wyszło mi to mało subtelnie, bo Programista na krótką chwilę przebudził się i wymruczał:

- No chodź tu do mnie, mój Ty excelku…

I znów poranek. Zostaję brutalnie obudzona, więc czekam chociażby na jakieś miłe słowo pod moim adresem. W zamian otrzymuję pytanie.

- Czy wiesz, że gdyby Jezusa powieszono, a nie ukrzyżowano, to czczono by sznur zamiast krzyża?

Podejrzanie często występuje rankiem u Programisty ta skłonność do skojarzeń religijnych, zaś wieczorem do tych typowo informatycznych.

17.

8 komentarzy

Z cyklu: powiedzonka Programisty, których nie rozumie nikt poza nim samym.

- Podniecasz się tym, jak król majtkami!

Do tej pory nie wiem, o co chodziło – jakieś pomysły?

W odległych początkach wspólnego pożycia w jednym mieszkaniu (to już prawie rok!) ciężko było nauczyć Programistę kilku rzeczy. Jedną z nich była np. zasada, że jeśli w zlewie znajdą się rzeczy tłuste, to trzeba umyć je ciepłą, a nie zimną wodą, co implikuje niestety manipulacje z naszą termą i zapalenie gazu. Kwestia ta ćwiczona była wielokrotnie i w końcu mechanizm został utrwalony. Ja jednak nadal pamiętam otłuszczone talerze tkwiące w suszarce, więc czasem zdarza mi się Programiście przypomnieć co i jak powinien zrobić.

- Ale jakbyś chciał tę patelnię myć, to ciepłą wodą.
- No shit!

Budząc się rano widzę wpatrujące się we mnie programistyczne oczy, tak jakby z czułością. Ponieważ to rzadkość, uznaję przypadek ten za senną ułudę i idę spać dalej. Popołudniu jednak przypominam sobie o wszystkim i staram się wyjaśnić sytuację.

- Czemu tak się na mnie patrzyłeś dziś rano?
- Myślałem o tym jak Cię zabić na 101 sposobów.

16.

6 komentarzy

Mimo tego, że wolny, świąteczny piątek Programista najchętniej spędziłby oczywiście na programowaniu, niemalże siłą wyciągam go na umówiony sto lat wcześniej obiad u babci. A ponieważ nie jest w ogóle zainteresowany szczegółami typu czym tam dojedziemy, o której etc., to już jestem wściekle poirytowana.

- Ciebie to w ogóle nie interesuje o której mamy autobus, jaki, z jakiego przystanku, wszystko ja muszę oczywiście zorganizować i zaplanować!
- No, bo to jest tzw. opcja default.


W drodze na przystanek przechodzimy obok kościoła. Kościół ów usytuowany jest dość specyficznie i wiatr wieje obok niego niesamowicie. Chociaż i na tę kwestię nasze poglądy nieco się różnią.

- Ale wieje!
- To nie wiatr, to oddech Jezusa.
Jadąc już szczęśliwie autobusem nawet nie zdaję sobie sprawy, jakie wspomnienia w Programiście może przywołać zwykła podróż przez miasto.

- O, zapachniało moją salą od informatyki z gimnazjum!
- Dlaczego akurat salą od informatyki?
- Bo tam były maci i tak śmierdziały.

A na sam koniec wizyty u babci Programista poinformował mnie o nowej umiejętności, jaką nieoczekiwanie posiadł.

- Nauczyłem się ignorowania bzdur, jakie z siebie wyrzucasz.
No to jestem w kropce.


  • RSS