dziewczyna-programisty blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2009

24.

5 komentarzy

Słowo się rzekło. Po upojnej nocy spędzonej w zatłoczonym pociągu relacji Kielce – Kołobrzeg przybyliśmy nad polskie morze, które powitało nas wiatrem i deszczem. Na szczęście kolejne dni obfitowały już w słońce i wysokie temperatury, co z kolei nie spodobało się mojej fotoalergii. Z niecierpliwością czekamy więc co przyniesie nam drugi (niestety ostatni) urlopowy tydzień tutaj, zwłaszcza, że Programista nie próżnuje i wciąż zaskakuje mnie swoimi uwagami na temat otaczającego świata.

Pora zdecydowanie poranna, n-ta godzina spędzana w pociągu. Ponieważ od siedzenia bolą już nas tyłki, stoimy sobie na korytarzu podziwiając krajobraz. Jak to z PKP bywa, od kilkunastu minut sterczymy w szczerym polu bez widoków na dalszą jazdę, ale mimo to staramy się wydobyć z siebie nieco wakacyjnego nastroju i kontemplujemy otoczenie.

- Zobacz, jak ładnie. Pola, łąki, posiane zboża…
- Wygląda to trochę jak obrazek z Windowsa.
Szczęśliwie dojechaliśmy do celu, hotelowy pokój czekał, a pierwsze co zrobił Programista po przyjeździe to poszedł zapytać o hasło do bezprzewodowego internetu. Wszystko działało, można rozpocząć urlop. Idę więc wziąć relaksujący prysznic, a kiedy wychodzę z łazienki widzę leżącego Programistę pogrążonego w rozmyślaniach.

- I o czym tak myślisz?
- Zastanawiam się jak sformułować temat mojej pracy magisterskiej.
Nadmorskie powietrze sprzyja nie tylko nabywaniu odporności, ale też programistycznym złotym myślom, którymi niechybnie musi się ze mną podzielić.

- Czy wiesz, że oczy są przedłużeniem mózgu?

Spacerując nadmorską promenadą zainteresowało nas dość duże zagęszczenie ludzi na stosunkowo małym terenie. Ponieważ mój wzrost nie pozwalał na zobaczenie czegokolwiek oprócz dziwnego faceta z pióropuszem między głowami zapatrzonych w niego gapiów, pytam Programisty co tam takiego się dzieje.

- Ciekawe co ten pan tam robi…
- Z pewnością zdejmuje spodnie i macha siusiakiem.
Koniec nadmorskiego przekazu.

23.

3 komentarzy

W ostatnim czasie dość często nawiedzały nas burze. I mam tutaj na myśli zjawisko meteorologiczne typowe dla polskiego lata, a nie metaforę kłótni i awantur. Jak wiadomo, podczas burzy trzeba odłączyć wszystkie domowe komputery sztuk trzy, nie używać mikrofali ani komórki. Dla mnie nowością było, że w trakcie burzy nie wolno się kąpać. Na szczęście Programista jest źródłem wiedzy jakże cennym oraz wyrozumiałym.

- A w trakcie burzy można się kąpać?
- Nie polecam. Ale nie martw się, brudną też Cię kocham!

Po owych burzach wychodzi jednak słońce (tu też nie mamy do czynienia z metaforą), co chętnie wykorzystujemy idąc na spacer. Tzn. ja chcę sobie niespiesznie połazić, a Programista maszeruje niczym wojsko w drodze na poligon. Zmuszona więc jestem siłą zwalniać jego tempo, co oczywiście wywołuje żywy sprzeciw.

- Przecież to nie jest chodzenie!
- A co to jest?
- To jest iście.

To, co po szczęśliwie zakończonej sesji cieszy zarówno mnie, jak i Programistę, to imprezy. A że czerwiec to czas obfitujący w urodziny i imieniny naszych przyjaciół, okazji nie brakowało. Człowiek jest już jednak coraz starszy, coraz mniejsze dawki alkoholu dają się coraz bardziej we znaki, toteż Programista w środku imprezy (czyli koło 3 nad ranem) padł jak rażony piorunem na rodzicielskie łoże w domu organizatora imprezy, nie dając znaków życia poza głośnym pochrapywaniem. Rano, kiedy już kontaktował, opowiedzieliśmy mu całą sytuację.

- Walnąłeś się na łóżko i zasnąłeś pijackim snem.
- Wcale nie! Ja tylko włączyłem tryb regeneracyjny.

A już w piątek wyjeżdżamy nad Bałtyk, oddawać się błogiemu lenistwu. Nie martwcie się, ośrodek wyposażony jest w wi-fi, a Programista nie rusza się nigdzie bez laptopa. Relacjonować będę więc na bieżąco.


  • RSS