dziewczyna-programisty blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 8.2009

26.

11 komentarzy

Nasz kot płci żeńskiej obchodzić będzie niedługo urodziny. A ponieważ nie interesują jej wszelkie typowo kocie zabawki czy drapaki, a najlepszą rozrywką są kawałki kabla rzucane po mieszkaniu i aportowane (a co, myśleliście, że Programista nie nauczy kota aportować?), prawdopodobnie dostanie furę żarcia typu filet z łososia opiekany jednostronnie w sosie szpinakowym. W tego rodzaju prezentach przoduje zwłaszcza moja mama, która już zaopatrzyła się w stosowne smakołyki dla kociastej.

- Mama kupiła już kotu prezent na urodziny.
- Nie mów tak głośno, bo usłyszy i nie będzie miał niespodzianki!

Księgarnia. Ja stoję przy kasie z nowym nabytkiem (ostatnio lubuję się w książkach o martwiczym zapaleniu powięzi lub płaczliwych dramatach o walce z rakiem), a Programista przegląda książkę, na oko dla 3-latka, gdzie każda strona to obrazek określonego zawodu i stosowny podpis. Patrząc, jak przekartkowuje, widzę kolejno lekarza, hydraulika, malarza, sprzedawcę…

- I co, ciekawe?
- Nie, beznadziejne. Nie ma programisty.
Robiąc przerwę w czytaniu zakupionej książki, idę zrobić sobie herbaty. A ponieważ Programista zwykle przypomina sobie, że też chętnie by się czegoś napił dopiero wtedy, kiedy dobiega go odgłos gotującej się wody, przezornie nalewam jej do czajnika nieco więcej. Jak się okazuje, kobieca intuicja nie zawodzi.

- Wstawiłaś więcej wody?
- Dla Ciebie wystarczy.
- A jeśli chciałem też zrobić kawę sąsiadom?

Na koniec garść statystyk, czyli Top 3 najczęstszych keywordów w wejściach z wyszukiwarek:
- dziewczyny z siusiakiem
- sikanie dziewczyn w miejscu publicznym
- tajne chwyty

25.

5 komentarzy

Powróciliśmy znad morza ukiszeni pociągowym upałem, powitały nas obrażone koty i burza, co skutkowało nieprzespaną nocą i cudownym poniedziałkiem w pracy. Życie toczy się jednak dalej. I bardzo dobrze.

Udało mi się skłonić Programistę do poświęcenia jednego wieczoru swojej kobiecie, a nie ukochanemu komputerowi i tajemniczym znaczkom, które ciągle zwiększają swą objętość na monitorze przy wtórze głośnego stukotu klawiatury. Kobieta zażyczyła sobie romantycznego wieczoru filmowego, nabyliśmy więc drogą kupna dvd z koreańskim horrorem. Chcąc zrobić Programiście miłą niespodziankę, kupiłam też chipsy i colę.

- Chcesz chipsy na film?
- Nie, odchudzam się.
- Taak? Wczoraj też się odchudzałeś, pijąc colę i pochłaniając całą paczkę chrupek?
- A co to za rozliczanie, Ty IPN jesteś?

Romantyczny wieczór trwał 56 min., w połowie filmu płyta odmówiła współpracy z komputerem.

Nadal jesteśmy w temacie filmowym. W listopadzie na ekrany kin wchodzi film „2012″, jak łatwo się domyślić chodzi w nim o przewidywany na ten właśnie rok koniec świata. Trailer na youtubie jest zdecydowanie przerażający (mnie) i aż sama zaczęłam się zastanawiać co faktycznie stanie się tego tajemniczego 21.12.2012. Programista oczywiście zupełnie się tym faktem nie przejmuje.

- Obawiam się, że po obejrzeniu takiego filmu będę się nieźle bała, jak już nadejdzie ten faktyczny 21 grudnia 2012.
- A jaki to będzie dzień tygodnia?
- Piątek.
- No to przykro mi, będę w pracy.
- Nawet koniec świata muszę spędzać samotnie.

W kwestiach wymagających podjęcia szybkiej decyzji to zwykle ja jestem stroną, która ma tysiąc wątpliwości, zaś Programista potrafi rozstrzygnąć sprawę w ciągu minuty. Sytuacja komplikuje się jednak w momencie, kiedy idziemy na pizzę i trzeba wybrać tę jedną, jedyną. Mnogość składników często przerasta możliwości decyzyjne Programisty.

- Ech, no dobra. To ja wezmę tę nr 24.
- 24? Krewetki i małże to rozumiem, ale szparagi? Od kiedy jesz szparagi?
- A to nie są owoce morza?


  • RSS