dziewczyna-programisty blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2009

30.

8 komentarzy

Weekendowym popołudniem wybraliśmy się do przytulnej herbaciarni. Jak to w herbaciarni bywa, ja uraczyłam się kawą, a Programista grzanym winem, ale nie o tym miało być. Miła pani przyniosła menu, więc zagłębiliśmy się w zawartej tam treści. Co zwróciło uwagę Programisty?

- O, patrz, poznajesz ten font? Comic sans!
Urozmaicania pożycia ciąg dalszy. Tym razem wpadliśmy na pomysł poświątecznego wypadu do dawnej polskiej stolicy, więc żeby Programiście się nie odwidziało szybko zaczęłam szukać hoteli i odpowiadających nam pokoi, gdyż gusta nasze zaspokoić dość trudno. Szczegóły jak zwykle wyłapywał Programista.

- Opłata za zwierzę w pokoju – 20 zł za dobę.
- A co, będziemy tam mieli jakieś zwierzęta?
- Tak, mnie. Ja jestem dzikim zwierzęciem, roarr!

Dodatkowych opłat za niepełnosprawnego umysłowo programistę szczęśliwie nie przewidzieli.

I znów weekend, tyle że następny. Zgodziłam się na wybrany przez Programistę refleksyjny film, traktujący o księdzu molestującym seksualnie ministrantów tylko dlatego, że podczas wcześniejszych zakupów nabyłam odpowiednią ilość kolorowych, butelkowanych drinków (sztuk dwa). Film bardzo ciekawy, typowo na sobotni wieczór, czytam więc sobie etykietki na butelkach.
- Wiesz, że jeden taki drink ma 4,4% alkoholu?

- Uważaj, bo się upijesz i będziesz ogrem. Tfu, ogierem.

Co pan na to, panie Freud?


A jutro świętujemy [x] rocznicę, w związku z czym życzę nam szczęścia, świętego spokoju i rychłej przeprowadzki.

29.

14 komentarzy
Mające ostatnio miejsce w naszej czasoprzestrzeni pewne opóźnienie w dodawaniu notek Programista podsumował dość ostro:

- Znowu nie ma nowej notki. W ogóle nie masz pomysłów. Jesteś bezpłodna!

Bić się w piersi nie będę, bo jeszcze mi się zdeformują, ale żałuję i obiecuję poprawę. Programista żywo zareagował na notkę poprzednią, tzn. chyżo pobiegł do komputera gdy oznajmiłam, że coś nabazgrałam, ale oczekując wybuchu śmiechu lekko się przeliczyłam.

- Coś się nie śmiejesz, czyli wyszło nudne.
- Nie śmieję się, bo jestem gotycki.
Ponieważ niedługo czeka nas przeprowadzka, ogarnął mnie żywioł przeglądania czasopism dotyczących architektury wnętrz, wszelkich dekoracji, upiększeń, no i oczywiście prospektów z meblami do każdego możliwego pomieszczenia. Szczerze więc pokochałam Ikeę za to, że w odpowiednim momencie podrzuciła mi do skrzynki swój najnowszy katalog. Próbowałam wciągnąć w meblowanie mieszkania Programistę, ale jak zwykle coś musiało być nie tak.

- Nudny ten katalog.
- A co powinien mieć katalog, żeby był ciekawy?
- Gołe baby.
Po wstępnym urządzeniu mieszkania, głównie w mojej wyobraźni, przyszła pora na wybór przyszłego, na razie jeszcze dośc mocno hipotetycznego, samochodu. Na telewizyjne reklamy aut typu SUV lub MPV reaguję jak kot na walerianę (może oprócz wycia), ale jest to mój zdecydowanie wymarzony przyszły środek transportu i dobrze, żeby mężczyzna mojego życia wziął to pod uwagę, gdy będziemy się już usamochodawiać.

- O, ja to lubię takie duuże samochody, jak największe.
- To kup sobie tramwaj.

Walnęłam focha.


  • RSS