dziewczyna-programisty blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2010

37.

26 komentarzy

Nowe mieszkanie dostarcza nam ciągle nowych wrażeń i doświadczeń. Przede wszystkim bliskość innych budynków mieszkalnych, a tym samym fakt istnienia sąsiedzkich okien na przeciwko naszych sprawia, że interesujące pole obserwacyjne powiększyło się do znacznych rozmiarów. Tyle że mnie interesują sprawy typu: rolety czy zasłonki w oknach, a Programistę zgoła inne rzeczy.

- O, pani w oknie.
- Goła?

Oprócz cudzych okien sąsiaduje też z nami park. Niestety nawet to nie jest w stanie zmusić nas do porannego biegania lub chociaż spacerów z elementami nordic walkingu. Dlatego z podziwiem podglądamy ludzi czynnie dbających o sylwetkę, niezależnie od pogody. No, może podziw z każdej strony wygląda nieco inaczej.

- Widziałam dziś rano panią, jak sobie biegała po parku.
- Nago?
- Nie.
- E, nuda.

Nowe mieszkanie to też nowe zwyczaje. Jednym z nich, w połączeniu z ciągłą manią odchudzania u Programisty, jest rytualne, poranne ważenie. Kiedy kolejny raz po wejściu na wagę widzę załamanie w jego oczach, stłumienie śmiechu nie wychodzi mi już tak dobrze, jak kiedyś. Naturalnie nie uchodzi to uwadze Programisty.

- Dla Ciebie to śmiech, a dla mnie to dramat życia…
Przypadkowe, poranne parsknięcie śmiechem nad wagą zaważyło na całym weekendowym dniu. Nagle i niespodziewanie pojawiło się słońce, więc chcąc skorzystać z pogody, bliskości parku oraz braku chęci do nauki na zbliżające się kolokwia, zaproponowałam Programiście spacer.

- Chcę iść popołudniu na spacer!
- Przykro mi, nie przewidziałem tego w grafiku na dziś.
Wieczorem z kolei Programista bezczelnie wlazł do łazienki dokładnie wtedy, kiedy miałam nadzieję na relaksującą kąpiel. Ale ponieważ nie byłby to wystarczający argument, skłaniający go do szybkiego wyjścia, musiałam wymyślić powód cięższego kalibru.

- Długo tam będziesz siedział?
- A co?
- Chcę siku!
- Ty masz zawsze takie nieskomplikowane potrzeby.
Następnego zaś ranka powitał mnie pretensją.

- Kiedy przyszedłem wczoraj do łóżka, to nawet nie zwróciłaś na mnie uwagi.
- Jak miałam zwrócić uwagę, skoro już spałam?
- Musisz być czujna, zło nie śpi!
Doskonała puenta.

36.

16 komentarzy

Dłuższa przerwa spowodowana była przeprowadzkowym zamieszaniem. Tak, Drodzy Państwo, wreszcie jesteśmy na tzw. swoim. Ja mogę puścić wodze fantazji w granicach finansowych możliwości i urządzać nam zielono – pomarańczową sypialnię, a Programista nareszcie ma wielkie biurko na wszystkie swoje komputery i inne gadżety. Takie nasze małe Centrum Dowodzenia Światem.
Przeprowadzka, jak łatwo się domyślić, implikuje potrzebę wyremontowania niektórych pomieszczeń. Na pierwszy ogień poszła kuchnia. Znoszę do domu stosy katalogów z meblami kuchennymi i foldery z różnorodnymi kolorami farb. Początkowy pomysł kontrastowej, czerwonej ściany został przez Programistę odrzucony bez zastanowienia, stąd też zaczęłam zastanawiać się nad mieszanką zieleni z żółcią. Konsultacja była niezbędna.

- Popatrz, to jest ładny kolor na ścianę w kuchni. Ciepła cytryna.
- Wali sikiem trochę…
Remont czy jego brak, gotować jednak trzeba. W przypływie miłości zaproponowałam Programiście zrobienie jajecznicy na śniadanie, co zaakceptował, zastanawiając się przy okazji, czy oznacza to, że za chwilę będę chciała nową torebkę lub buty. Zdziwił się więc, kiedy poinformowałam go o konieczności zakupu czegoś zgoła innego.

- Muszę sobie kupić fartuszek do kuchni!
- Żeby chodzić tylko w nim, a poza tym nago? Dobra, jutro Ci kupię.
Wybraliśmy się więc do centrum handlowego w poszukiwaniu odpowiedniego odzienia. Fartuszka nie znaleźliśmy, za to trafiliśmy na coś innego.

- O, popatrz. Bezpłatne badanie glikemii. I badanie piersi.
- Ja Ci mogę zbadać piersi, też bezpłatnie. Tylko chodźmy do domu.
Jak widać, przeprowadzka wpłynęła na Programistę całkiem pozytywnie, poprawa humoru była łatwo zauważalna. Jeszcze lepszy nastrój prezentuje Programista w domowych pieleszach, kiedy to udając się do łazienki wesoło podśpiewuje:

- Kaloryfer to brzmi jak kalafior…

  • RSS