Wraz z nadejściem upałów rozpoczęliśmy równie upojny miesiąc (a może i dłużej) pt. jak zmieścić kuchnię i łazienkę w dwóch pokojach, czyli remont tychże pomieszczeń w pełni. Kto cokolwiek we własnym domu remontował, ten wie, a kto nie – z pewnością kiedyś się dowie, że bywa ciężko. Zwłaszcza, gdy temperatura przekracza ustawowe normy, a szalejąca w pracy klimatyzacja rozsiewa wokół siebie złowieszcze bakterie.

Jak łatwo się domyślić, owe zarazki dopadły mnie jako pierwszą (i jedyną, dodajmy). Lekarz zaniemówił na widok gardła w kolorze wściekła czerwień i wręczając zwolnienie kazał zapomnieć o wychodzeniu z domu przez najbliższe dni. Po wyjściu z przychodni zdaję relację Programiście, przerywaną co i rusz soczystym kaszlem. W zamian uzyskuję jak zwykle maksimum współczucia i empatii.

- Mam anginę, antybiotyk na cały tydzień, zwolnienie z pracy, nie mogę mówić i w ogóle mi strasznie…
- Będę więc spał w gabinecie, bo jeszcze mnie zarazisz.
Angina w upały jest dość kiepskim pomysłem. Zwłaszcza, jeśli wokół parno i duszno, a brak wiatru uniemożliwia nawet zrobienie przeciągu. Na szczęście Programista zawsze ma w zanadrzu jakąś dobrą radę.

- Dzisiaj to juz zero wiatru…
- Pozostaje tylko puszczać bąki!
Oddanie do użytku wanny wraz z bieżącą wodą postanowiłam uczcić prysznicem. Jednak nawet takie najprostsze czynności mogą się wydać Programiście zastanawiające.

- Idę umyć głowę.
- Czemu?
- Bo jest brudna?
- Brudne myśli, brudna głowa.