Uroczyście ogłaszam zakończenie remontu. Kuchnia i łazienka udostępnione zwiedzającym, którym na pierwszej imprezie udało się już zalać piękne, białe ściany winem, zaś resztę kuchni udekorować kurkumą. Malujemy więc od nowa.

W tzw. międzyczasie remontowym wybraliśmy się na urlop, w tym roku padło na wschód i Mazury. Dla Programisty była to nieprzeciętna okazja do zapoznania się z wiejskim inwentarzem, wesoło biegającym po obejściu naszego agroturystycznego gospodarstwa. Najbardziej zachwycające były zdecydowanie krowy – dla Programisty pełne tajemnic.

- Patrz, jak ta krowa macha ogonem. Musi być bardzo nieszczęśliwa…
Urlop był jednak krótki, więc szybki powrót do remontowej rzeczywistości był nieco frustrujący. A wiadomo, co człowiek inteligentny robi ze swoją frustracją – stara się ją przenieść na resztę towarzystwa, żeby było lżej. Mnie np. mocno frustrowało sprzątanie po panach robotnikach, do pomocy w którym Programista był niezbyt chętny.

- I żebyś sobie nie myślał, że ja za Ciebie będę ciągle wynosić śmieci, dzisiaj Ty wynosisz!
- Czuję się zaszczuty.
Robotnicy przyczynili się jednak do poprawy mojej samooceny, ponieważ kilka razy dziennie zwracali się do mnie per pani inwestor, co niewątpliwie podbudowało moje ego. Było ono jednak brutalnie sprowadzane do parteru kilka razy dziennie, kiedy u lekarza czy w pracy wszyscy mówili do mnie moje dziecko, co w wieku ponad 23 lat bywa już nieco irytujące.

- Mam dość tego, że wszyscy biorą mnie za 16latkę i mówią per „moje dziecko”.
- Bo musisz raz zareagować krótko i dosadnie.
- Czyli jak?
- „Spierdalaj pedofilu!”