Programista w wersji magisterskiej zyskał nagle więcej wolnego czasu, którego – o dziwo – nie spędza tylko przed komputerem. Udając, że idzie do kuchni zrobić sobie siódmą tego dnia kawę, co i rusz podsłuchuje gadające w telewizji głowy, dodając od siebie oczywiście stosowny do sytuacji komentarz.
Mądra pani dzieli się na przykład złotą myślą, iż zawsze poniesiemy konsekwencje swoich wyborów.

- O, to tak jak w Falloucie.
Z kolei Fakty czy też inne Wiadomości działają pobudzająco na moje receptory zazdrości ukazując na ekranie pana Putina, który ot tak, po prostu, dostaje od kogoś psa – obiekt mych westchnień i nieziszczonych do tej pory marzeń, bo według Programisty pies i dwa koty to chwilowo za dużo szczęścia na raz.

- Patrz, Putin dostał psa. Ja też chcę być Putinem.
- Ty już jesteś Putinem – u nas w domu.
Kiedy indziej, nie mogąc się zdecydować na rozpoczęcie w końcu diety białkowej i oglądając wszystkie możliwe programy typu jak przygotować kurczaka na tysiąc osiemset trzy sposoby, trafiam na zdecydowanie antyfeministyczną prowadzącą głoszącą zaskakującą tezę, iż najlepsi kucharze na świecie to mężczyźni. Poczułam, że żyjemy w zdecydowanie innych światach.

- Słyszałeś? Najlepsi kucharze to mężczyźni. Szkoda, że u nas się to nie sprawdza.
- Kiedyś Cię zaskoczę, zobaczysz.
- Przeżyję?
- Nie mogę powiedzieć, to element niespodzianki.
Nie gotuje, nie pozwala kupić psa, twierdzi że jestem rosyjskim autokratą – bez czego nie mogło się więc obyć?

- Już foch! Już słyszę szelest ze złością opadających kącików ust!
Muszę sobie chyba znaleźć inny sposób ekspresji.