dziewczyna-programisty blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2012

49.

2 komentarzy
Walentynki to takie święto, którego każdy z nas szczerze nienawidzi i uważa, że to obrzydliwie skomercjalizowany, importowany przybysz z Ameryki, którego jedynym celem jest napędzanie gospodarki w okresie międzyświątecznym oraz irytowanie ilością widocznych wszędzie, wściekle czerwonych serduszek. Ale mimo wszystko robi się nam miło, kiedy tego dnia Ktoś Ważny robi nam niespodziankę czy po prostu o nas pamięta.
Widząc, że niektórzy z Was mają problem z zorganizowaniem sobie (i nie tylko) Walentynek, Programista chętnie doradzi Czytelnikom jak miło spędzić ów dzień patrona umysłowo chorych oraz epileptyków.
- O, ktoś wszedł na bloga wpisując sobie w google „gdzie iść z dziewczyną w walentynki jak jest zimno”.
- Jak to gdzie? Do łóżka.
Mimo idącego ocieplenia, życzymy miłego świętowania.
A bonusowo Programistycznych wersji przysłów znanych i lubianych ciąg dalszy.
- Także ten, cegła z głowy! Czy jak to się mówi?
- Kamień z serca.


48.

8 komentarzy
Po niemalże siedmiu miesiącach od ostatniej notki, ponaglana przez tłum jakże wiernych fanów (tak, to jest ten moment, w którym z politowaniem przytakujecie głowami) ogłaszam reaktywację bloga – o ile ktoś w ogóle jeszcze na niego zagląda.
U nas po staremu. Oboje uzyskaliśmy już pożądane tytuły naukowe, od których nie jesteśmy ani trochę mądrzejsi, ilość komputerów, zwierząt oraz ludzi w domu jest constans i nic nie wskazuje na zmiany. Programista też nie zmienił się zupełnie.
Ponieważ bohater bloga mógłby żywić się tylko colą, kawą i chrupkami orzechowymi, staram się wprowadzać w domu tradycję jedzenia warzyw i owoców. Programista przystaje na to chętnie, o ile wspomniane produkty podstawi się mu pod nos, obrane i pokrojone, tak, by nie musiał zanadto odrywać swej cennej uwagi od komputera.
Na szczęście na zakupy udaje nam się jeszcze jeździć wspólnie, stąd możliwość zapoznawania się z Programistycznymi wrażeniami dotyczącymi różnego rodzaju roślin powszechnie uznawanych za jadalne.
- Co ta papryka taka powykrzywiana?
- Bo jest z Izraela i pewnie jest koszerna.
Pozostając w temacie jedzenia. Programista w chwilach wolnych od pracy stara się zaskoczyć mnie swoją kreatywnością – tak w ramach zapobiegania nudzie w związku. Tym razem padło na innowacyjne wersje znanych i lubianych przysłów.
- Gdzie kucharek sześć tam cycków dwanaście.
Ponieważ powoli zbliżają się ulubione przez wszystkich (zwłaszcza przez Programistę) walentynki, staram się jakoś zbudować nastrój niespodzianki, jaką chciałabym sobie zorganizować Programistycznymi rękami. Wskazuję więc lokal z hiszpańską kuchnią, daję numer w celu zarezerwowania stolika, zaczynam się też zastanawiać jak skutecznie udawać zdziwienie, kiedy już zabierze mnie na tę zupełnie niespodziewaną kolację. Staram się też przekazać Programiście pewne wskazówki jak wprowadzić swoją kobietę w pozytywny stan ducha.
- Wiesz, kobieta lubi, kiedy mówi jej się dużo komplementów…
- Przecież ja Ci mówię dużo komplementów.
- Jakich na przykład?
- Że był dobry obiad.
Jak widać, nic się nie zmieniło.

  • RSS